Co do stylizacji to bardzo prosta, ciemna i uwierzcie niesłychanie ciepła, a to jest nadal potrzebne. Jednym słowem jest po prostu "banalna". Ubrałam moją najcieplejszą kurtkę, którą noszę tylko na mrozy, ponieważ cała w środku i nawet kaptur wykładane są takim ciepłym "miziastym futerkiem". Jest długa i wyglądam w niej jak bałwanek, ponieważ należy do tych puchowych. Odziałam się również w czarny golf i brązowe, ocieplane legginsy (od wewnętrznej strony wykładane są polarem). Do tego wszystkiego dobrałam brązowe botki na koturnie z wywijanym białym kożuszkiem oraz brązowy komin, który zrobiła własnoręcznie Moja Mama. Co o tym sądzicie?
Pozdrawiam i życzę udanego wieczorku <3
kurtka- Maximus
golf- qizhen
legginsy- chyba na targu
botki- Maximus
komin- Moja Mama
A to jest te parę rzeczy, które dzisiaj upolowałam oprócz tego futrzanego bezrękawnika, ponieważ jego zamówiłam na ALLEGRO. Bralet z HOUSE i czapka z łańcuchem z H&M. Mówiłam, że niewiele.
Oczywiście bez fotki przed wyjściem na zakupy by się nie obyło :P









