me t meMusic

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 października 2015

Włosomania


Witajcie ;) W poprzednim poście obiecałam Wam, że pokażę jak zmieniły się moje włosy w ciągu jednych wakacji. Jest drastyczna zmiana niestety na gorsze. Moje włosy są teraz bardzo osłabione, strasznie wypadają i nie mogę niestety tego powstrzymać. Dlatego byłam skazana na ich obcięcie, ponieważ zaczęły wyglądać nieładnie, były za ciężkie przez co jeszcze więcej ich wypadało oraz były za długie i w czasie wiązania, czesania itd… po prostu je wyszarpywałam. Na początku myślałam, że to po czasie przejdzie, ale się przeliczyłam. Walczę z nimi już od ponad 5 miesięcy i nie widzę żadnej poprawy. Myję włosy specjalnymi szamponami z apteki, przestałam używać odżywek żeby ich nie przeciążać czasami tylko takie w sprayu, nie używam już lakierów i pianek do włosów co mnie bardzo boli, nie suszę ich suszarką tylko schną naturalnie, nie tapiruję, końcówki psikam jedwabiem, ponieważ są strasznie suche, smarowałam jeszcze skalp olejkiem rycynowym, ale po nim jeszcze więcej zaczęło mi ich wypadać, robiłam różne domowe maseczki i wszystko z naturalnych produktów, miałam nawet specjalną maść i nic nie pomaga. Od jakiegoś czasu łykam drożdże w tabletkach, ponieważ po tych zwykłych pitnych zbierało mnie na wymioty i było mi cały dzień niedobrze oraz fryzjerka poleciła mi skrzyp. Zobaczymy może coś to da. Ma ktoś jeszcze z Was takie problemy i zna jakiś skuteczny sposób żeby temu zaradzić?
Przedstawię Wam teraz parę zdjęć po moich przemianach (obcięciach) żebyście mogły/mogli zobaczyć jak szybko i bardzo się zmieniłam.

Tak wyglądałam na samym początku zanim cokolwiek ścięłam. Miałam długie, proste, grube, blond włosy, które bardzo kochałam. Zapuszczałam je naprawdę długo i strasznie o nie dbałam. Serce mi się krajało jak siedziałam na fotelu fryzjerskim i widziałam jak szybko i dużo mi ich ubywa. Nawet fryzjerka się nimi zachwycała i szkoda  było jej ich obciąć. No cóż nie miałam już innego wyboru.


Tak już wyglądałam po pierwszym obcięciu. Jest różnica, ale jeszcze nie taka duża jak po kolejnym ścięciu. Myślałam, że jeden raz u fryzjera wystarczy, ale się myliłam. Włosy zaczęły mi wypadać jeszcze bardziej i z tych puszczonych na dole dłuższych kosmyków zaczęły robić się takie prześwitujące „kikuciki” co wyglądało masakrycznie.



Druga wizyta u fryzjera skończyła się takim efektem końcowym. Włosy noszę ciągle związane, ponieważ nie mogę na siebie patrzeć. Są cienkie, oklapnięte i jest ich bardzo mało. Oprócz rodziców i chłopaka nikt mnie nie widział w rozpuszczonych, gdyż w ogóle tak nie chodzę.

Tu są 4 najważniejsze rzeczy z którymi się nie rozstaję. Szampon łagodzący, ponieważ w akademiku woda jest strasznie chlorowana i przez to moja skóra jest jeszcze bardziej wysuszona, tak jak mówiłam jedwab oraz skrzyp z witaminami i drożdże z bratkiem.


A to mój kochany mały lampion (nie wiem jak to nazwać) z pachnącą świeczuszką, przy których lubię spędzać te zimne, jesienne wieczory.
Pozdrawiam ;** Trzymajcie się cieplutko <3